A więc, stało się. Pierwszy dzień szkoły. Czyli całe to piekło zaczyna się od nowa. Może inni lubią szkołę, ale zdecydowanie ja do takich osób nie należę. Nie chodzi mi o naukę,bo uczę się nawet dobrze, lecz o ludzi w ze szkoły. Jak pomyślę sobie że każdego dnia mam iść gdzieś, gdzie nawet nie mam się do kogo odezwać, to aż nie chce się wstawać. No ale cóż, jak trzeba, to trzeba.
Budzik obudził mnie równo o 6:00 wstałam szybko z łóżka i udałam się w stronę szafy. Wyciągnęłam z niej czystą bieliznę, czarne rurki i jakąś zwykłą koszulkę. Udałam się w stronę łazienki, wzięcia porannego prysznica. Spięłam włosy w luźnego koka i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam, wytarłam i rozpuściłam z powrotem włosy. Przeczesałam je kilka razy, po czym znowu trochę potargałam, żeby układały się naturalnie. Nie przejmujcie się zrobiłam to delikatnie, więc nie wyglądałam jakby strzelił we mnie piorun. Zabrałam swoją torbę i zeszłam na dół do kuchni, aby coś zjeść. Stwierdziłam że płatki z mlekiem będą idealne. Gdy skończyłam jeść moje śniadanie w kuchni pojawiła się moja mama.
- Hej córuś - O hej! Widzę, że już wstałaś
- Jesteś gotowa na pierwszy dzień w szkole?
-Tak - a czy mam inny wybór? Przecież nie powiem inaczej, nie chce jej martwić.
- To może Ci podrzucić do szkoły?
- Nie, dziękuje przejdę się.
Mam do szkoły może z 15 minut drogi, spokojnie mogę iść sama i nie zawracać głowę mojej mamie.
Wstałam z krzesła na którym siedziałam, ucałowałam mamę w polik i wyszłam zabierając ze sobą moją torbę. Musiałam jeszcze ubrać buty i byłam gotowa. Wsunęłam szybkim ruchem moje trampki i wyszłam z domu. Szłam tak sobie powolnym krokiem, gdy naglę zauważyłam, która godzina. O nie już 7:50 mam pięć minut na dojście. Kurczę pierwszy dzień w szkolę i już spóźniona. Puściłam w słuchawkach moją ulubioną piosenkę "Do i Wanna Know?" i szybko przyśpieszyłam kroku. Gdy znalazłam się już pod szkołą odetchnęłam z ulgą, mimo że byłam spóźniona. Gdy odnalazłam swoją klasę zapukałam grzecznie. Otworzyłam drzwi, i nawet nie zdążyłam nic powiedzieć gdy nauczycielka mi się wtrąciła.
-No i mamy naszą spóźnialską. Siadaj na wolne miejsce - wskazała krzesło obok jakieś dziewczyny. Wykonałam polecenie lekko poddenerwowanej nauczycielki i usiadłam, tam gdzie mi pokazano.
- Hej - powiedziałam po cichu do dziewczyny.
- Cześć - powtórzyłam nieco głośniej. - Nie jestem głucha - usłyszałam jako odpowiedź O Jezu.. to mi sie trafiła koleżanka. Do końca lekcji nie odzywałyśmy się do siebie. W ogóle się nie odzywałam. Mam nadzieje że reszta klasy jest choć trochę milsza. Nie myślcie sobie, że mam zamiar zawierać teraz jakieś przyjaźnie, ale wypadało by się chociaż przywitać. Reszta lekcji mijała strasznie po woli. Masakra, każda kolejna lekcja ciągnęła się coraz dłużej i dłużej, jakby nigdy nie miałaby mieć końca. Nareszcie wybił ostatni dzwonek, co oznaczało koniec lekcji. Gdy szłam po korytarzu, nagle poczułam jak w kogoś wpadam.
- Patrz jak chodzisz! Już słyszałam ten głos. On jest znajomy, podniosłam głowę i ujrzałam tą samą dziewczynę, z którą musiałam siedzieć na pierwszej lekcji. - To ty patrz jak chodzisz! Wiem, że to moja wina no ale przecież nie dam żeby na mnie się wydzierała. - Doprawdy?
Zauważyłam że jej pięść się zaciska, no chyba mnie nie uderzy. Nie zrobi tego. Jednak zrobi właśnie podnosiła rękę aby mi przywalić, niestety nie trafiła bo poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i gwałtownie przyciąga do siebie.
- To może Ci podrzucić do szkoły?
- Nie, dziękuje przejdę się.
Mam do szkoły może z 15 minut drogi, spokojnie mogę iść sama i nie zawracać głowę mojej mamie.
Wstałam z krzesła na którym siedziałam, ucałowałam mamę w polik i wyszłam zabierając ze sobą moją torbę. Musiałam jeszcze ubrać buty i byłam gotowa. Wsunęłam szybkim ruchem moje trampki i wyszłam z domu. Szłam tak sobie powolnym krokiem, gdy naglę zauważyłam, która godzina. O nie już 7:50 mam pięć minut na dojście. Kurczę pierwszy dzień w szkolę i już spóźniona. Puściłam w słuchawkach moją ulubioną piosenkę "Do i Wanna Know?" i szybko przyśpieszyłam kroku. Gdy znalazłam się już pod szkołą odetchnęłam z ulgą, mimo że byłam spóźniona. Gdy odnalazłam swoją klasę zapukałam grzecznie. Otworzyłam drzwi, i nawet nie zdążyłam nic powiedzieć gdy nauczycielka mi się wtrąciła.
-No i mamy naszą spóźnialską. Siadaj na wolne miejsce - wskazała krzesło obok jakieś dziewczyny. Wykonałam polecenie lekko poddenerwowanej nauczycielki i usiadłam, tam gdzie mi pokazano.
- Hej - powiedziałam po cichu do dziewczyny.
- Cześć - powtórzyłam nieco głośniej. - Nie jestem głucha - usłyszałam jako odpowiedź O Jezu.. to mi sie trafiła koleżanka. Do końca lekcji nie odzywałyśmy się do siebie. W ogóle się nie odzywałam. Mam nadzieje że reszta klasy jest choć trochę milsza. Nie myślcie sobie, że mam zamiar zawierać teraz jakieś przyjaźnie, ale wypadało by się chociaż przywitać. Reszta lekcji mijała strasznie po woli. Masakra, każda kolejna lekcja ciągnęła się coraz dłużej i dłużej, jakby nigdy nie miałaby mieć końca. Nareszcie wybił ostatni dzwonek, co oznaczało koniec lekcji. Gdy szłam po korytarzu, nagle poczułam jak w kogoś wpadam.
- Patrz jak chodzisz! Już słyszałam ten głos. On jest znajomy, podniosłam głowę i ujrzałam tą samą dziewczynę, z którą musiałam siedzieć na pierwszej lekcji. - To ty patrz jak chodzisz! Wiem, że to moja wina no ale przecież nie dam żeby na mnie się wydzierała. - Doprawdy?
Zauważyłam że jej pięść się zaciska, no chyba mnie nie uderzy. Nie zrobi tego. Jednak zrobi właśnie podnosiła rękę aby mi przywalić, niestety nie trafiła bo poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i gwałtownie przyciąga do siebie.